Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwykły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwykły. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 maja 2013

Złączeni przez jeden stolik...

wszystkie dane wymyślone
_________________________________________________________________________________

 Deszczowy dzień w Londynie. Norma. Kolejny dzień siedziałam przed telewizorem przeskakując na następne kanały popijając co jakiś czas zimną już herbatę. Nie mogłam przesiadywać bezczynnie nic nie robiąc. Chciałam się wyrwać z domu od tej pustki i samotności. Postanowiłam pójść do ulubionej kawiarni na ciastko z kremem i kawę.
Będąc pod wyznaczonym sobie miejscem doznałam szoku. Mój ulubiony stolik, z którym miałam tyle wspomnień, był zajęty. Siedział przy nim jakiś chłopak, którego po raz pierwszy widziałam. Zamówiłam to, co zwykle po czym podeszłam do blatu, przy którym siedział brunet, o zielonych oczach i ciemnej karnacji.
 - Znowu... - powiedział cicho chłopak, ale dość głośno, żebym mogła usłyszeć.
Trochę mnie to rozzłościło, ale nie skomentowałam tego.
 - Mogę się dosiąść? - zapytałam niepewnie.
 - Jeśli musisz... - odparł z pogardą w głosie.
Po pewnym czasie niezręcznej ciszy zapytałam. 
 - Dlaczego jesteś dla mnie taki szorstki?
 - Nie wiesz kim jestem? - spytał z lekkim zdziwieniem.
 - Niezbyt. Oświecisz mnie? - odparłam oschle.
 - Jestem znanym tancerzem i tańczę u boku znanych gwiazd. Jestem Josh. Josh Wilson. Z resztą na pewno mnie nie znasz.- stwierdził spoglądając na moje glany i skórzaną kurtkę.
Jednak muszę przyznać, że byłam ubrana cała na czarno. Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas opowiadając różne zabawne i wzruszające opowieści z życia. Cały czas lekko unosiły się jego kąciki ust.
 - Ja już muszę iść. Umówiłam się jeszcze na pogaduchy z przyjaciółką. - skłamałam.
 - Nie mogłam się z nim przyjaźnić. Jesteśmy przecież z dwóch różnych światów. On sławny na cały świat, przez to, co robi, a ja szara myszka odstająca od całego świata.
 - Szkoda. - zniknął z jego twarzy ten piękny uśmiech. - Zaczekaj. - dodał łapiąc mnie za nadgarstek.
 - Coś się stało?
 - Dasz mi swój numer telefonu?
 - Pewnie. - powiedziałam uśmiechając się.
Wyciągnęłam z portfela karteczkę z ciągiem cyfr. Wręczyłam mu i odeszłam bez słowa.
Gdy weszłam do domu zdjęłam swoje toporne buty i poszłam do swojego pokoju rzucając się na łóżko. Udałam się w stronę łazienki, wzięłam długą kąpiel i poszłam spać.
W południe obudził mnie dźwięk telefonu. Odebrałam z grymasem na twarzy.
 - Hej. - usłyszałam głos Josha. - Nie obudziłem przypadkiem?
 - Nie. Skądże. - skłamałam.
 - Wybierzesz się ze mną na spacer?
 - Z miłą chęcią.
 - Cieszę się. Jeśli podasz mi adres to niedługo będę.
 - Ok. Wyślę ci go SMS-em. Pa.
Rozłączyłam się. Chwilę potem zrobiłam to, co obiecałam koledze. Wstając z łóżka zastanawiałam się, w co ja właściwie się ubiorę. Brunet nosił kolorowe ubrania, a ja wszystko miałam w odcieniach szarości. Spojrzałam przez okno patrząc jaka jest pogoda. Zapowiadał się ładny dzień. Postanowiłam założyć krótkie szorty, szary top i czarne trampki. Chwilę potem byłam już gotowa.
Przyszedł już.” - pomyślałam, gdy tylko usłyszałam dzwonek do drzwi.
Spacerowaliśmy sobie po parku w centrum miasta.
 - Chodź ze mną. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
 - Dokąd? - zapytałam zdziwiona.
 - Do sklepu, a raczej sklepów. Muszę coś kupić. 
 - Jeśli musisz. - powiedziałam pod nosem. Na szczęście chłopak tego nie usłyszał.
Zdziwiło mnie to, że weszliśmy do działu z damską odzieżą.
 - Wybierz coś, co ci się podoba. - powiedział uśmiechając się szczerze.
 - To miło z twojej strony, ale ja nie wzięłam dzisiaj pieniędzy. Myślałam, że tylko pospacerujemy. 
 - Ja za wszystko zapłacę. Przymierz to. - powiedział dając mi zapełniony koszyk ciuchami.
Mierzyłam rozmaite kreacje: kwieciste sukienki, różnobarwne bluzki i kolorowe spodnie. Nic w ciemnych kolorach. Po przymierzeniu ubrań i zapłaceniu zaszliśmy jeszcze do obuwniczego. Nigdy nie widziałam tylu butów. Przecież chodziłam w kilkuletnich, już trochę zniszczonych glanach. Wybrałam, a raczej dostałam wiele różnych par butów. Zaczynając od płaskiej podeszwy a kończąc na wysokich szpilkach. Niebieskooki wybierał, w których ładnie wyglądałam i od razu zanosił do kasy. Dość dużo było torb z dzisiejszymi zakupami. Oczywiście nie dostałam żadnej do niesienia. Na końcu poszliśmy do jubilera. Prosiłam, żebyśmy tam nie szli, ale stanowczo upierał się co do swojego zdania.
 - Dziękuję. - zaczęłam niepewnie. - Jak mogę ci się odwdzięczyć?
 - Nie ma za co. Byłbym wdzięczny, jakbyś poszła ze mną do mojej ulubionej knajpki.
Zgodziłam się. Zaniósł reklamówki do mojej sypialni.
 - Ubierz coś, co kupiliśmy. - powiedział. - Przyjadę po ciebie o 7. - skończył, po czym wyszedł.
Była 16:30. Dość sporo czasu, ale jednak za mało na odkrycie stylu mody. Zadzwoniłam do jednej z przyjaciółek, aby doradziła mi, co mam zrobić. Rozmawiałyśmy godzinę. Bardzo się denerwowałam tym, że się spóźnię. Wysłuchałam rady kumpeli i ubrałam zielone spodnie, białą koszulkę, czerwone szpilki i swoją ramoneskę. Do wszystkiego zawsze pasowała. Poszłam później do łazienki zrobić makijaż i ułożyć włosy. Zrobiła niedbałego koka.
 - Hej... Wow. Świetnie wyglądasz. - powiedział chodząc do toalety. - Gotowa?
Kiwnęłam głową. Czułam, że moje policzki płoną. Tylko uśmiechnął się widząc moje zawstydzenie. Droga jego autem minęła w milczeniu. Czułam, jak jego wzrok przeszywa mnie od wewnątrz. Poszliśmy do baru. Przy drzwiach widniał plakat z napisem : „CZWARTKOWE KARAOKE”.
„Przecież dzisiaj jest czwartek” - zniesmaczyłam się na samą myśl.
Josh jakby coś przeczuwał złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Dodało mi to otuchy. Z takimi imprezami miałam złe wspomnienia. Jak miałam 10 lat lubiłam, wręcz kochałam śpiewać. Zmieniło to się wtedy, kiedy spaliłam się ze wstydu, jak fałszowałam i myliłam tekst piosenki. Do dziś pamiętam te znienawidzone przez siebie czasy.
 - Chodź. Pośpiewamy trochę.
 - Nie. Ja nie chcę. Nie mogę.
 - Dlaczego? - wyraźnie posmutniał.
Opowiedziałam mu całą historię zalewając się przy tym łzami.
 - Przecież będziesz ze mną. Spróbujemy. Będę ci pomagać. Zobaczysz. Będzie świetnie i zapomnisz o całym zdarzeniu.
Miał rację, musiałam spróbować. Przecież to było 7 lat temu. Na pewno musiało mi pójść lepiej. Śpiewaliśmy kilka piosenek świetnie przy tym się bawiąc. Czuję, że coś między nami zaiskrzyło. To dziwne, ale nikogo nie darzyłam takim uczuciem, jak Josha. Po zejściu ze sceny podszedł do mnie.
 - Świetnie ci poszło. Wierzyłem w ciebie.
 - Po tych słowach przybliżył się do mnie i złączył nasze usta w pocałunku. Czułam, że czas się zatrzymał. Trwaliśmy tak jakiś czas. Po czym odszedł ode mnie i zapytał:
 - Będziesz moją dziewczyną?
Byłam zdziwiona, że chciał, żebyśmy byli razem, ale po chwili namysłu zgodziłam się.
 - Oczywiście, że tak. Kocham cię.
Po tych słowach znowu złączyliśmy nasze usta w pełnym pożądaniu pocałunku. Było tak wspaniale. Obecnie jesteśmy ze sobą 3 lata i nasz związek kwitnie.

sobota, 4 maja 2013

Miłość od pierwszego spojrzenia (cz.2.)

Kiedy film się skończył jeszcze przez chwile leżeliśmy w niezręcznej ciszy. Liam przysunął swoje usta do moich i zaczął je pewnie całować  Zachowanie chłopaka troszeczkę mnie zdziwiło, ale mimo tego odwzajemniłam pocałunek. Po chwili Liam zaczął rozpinać moja koszulę.
- Nie jestem gotowa ! - powiedziałam odsuwając się od niego.
- Wybacz poniosło mnie.- odpowiedział nieco skrepowany zaistniałą sytuacja.
Nic nie odrzekłam i wyszłam z domu wyłączając po drodze telefon. W jednym momencie przypomniała mi się sytuacja, która miała miejsce kilka lat temu. Przepłakałam cala noc.
****
Następnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. Ku mojemu zdziwieniu był to Liam. Niechętnie otworzyłam mu drzwi i skierowałam się w stronę kuchni.
- Przepraszam, naprawdę nie chciałem  Zaczekam na ciebie tak długo, jak tylko będziesz chciała. Tylko wybacz mi. - żalił się chłopak.
- Dobrze. Po części przepraszam za swoja reakcję, ale nie mogę zapomnieć o tym, jaki koszmar przeżywałam parę lat temu. - mówiłam łkając.
- Co się stało ? Pamiętaj że mi możesz o wszystkim powiedzieć, chce być twoim powiernikiem.
Zamachałam się, lecz po chwili wyjawiłam mu całą prawdę.
- Trzy lata temu na dyskotece nowo zapoznany mężczyzna wyciągnął mnie na dwór  Jednak nie przeczuwałam, co zamierza zrobić  - przerwałam, a moje oczy zalały się łzami. Liam podszedł do mnie, objął moje ciało, a ja wtuliłam się w jego ramiona ciągle roniąc łzy.
- Zgwałcił cię ? - spytał niepewnie, a ja jedynie kiwnęłam głową.
- Przepraszam Jessico. Gdybym cokolwiek wiedział nie posunął bym się aż tak daleko. - wyszeptał do mojego ucha.
W jego ramionach czułam się naprawdę bezpieczna. Miałam pewność, że nic mi nie zagraża  Liam obejmował mnie jeszcze przez dłuższą chwile. Poprosiłam chłopaka, aby zjadł ze mną kolacje. Nie chciałam kończyć naszego spotkania, bardzo mi na nim zależało.  Przez resztę wieczoru leżeliśmy wtuleni w siebie oglądając TV. W pewnym momencie poczułam się bardzo znużona i zasnęłam  Rano obudziło mnie czyjeś krzątanie się po kuchni. Przestraszona zbiegłam na dół.  Poczułam unoszący się po całym domu zapach naleśników z wiśniowymi konfiturami.

- Dzień dobry kochanie. Jak się spało?
- Liam, co ty tu robisz ? - powiedziałam zmieszana.
- Zasnęłaś, a ja nie chciałem cię budzić, tak uroczo spałaś. Zaniosłem cię na górę, a sam zasnąłem na kanapie. Siadaj bo zaraz wystygnie - dodał po chwili z uśmiechem na twarzy. Musze przyznać, że smakowało naprawdę wyśmienicie.
- Musze uciekać, zaraz mam probe z Louisem. To mój kolega, z którym mam zespół.
Byłam bardzo zdziwiona ponieważ nie wiedziałam, że chłopak jest muzykiem.
- Wpadnę jutro - obiecał.
- Dobrze. Dziękuję za śniadanie. - powiedziałam z promiennym uśmiechem.
Byłam wzruszona tym co dla mnie zrobił.
***
Liam spełnił swoją obietnicę.
- Zbieram cię na nasza próbę, poznasz cały zespół. - powiedział z uśmiechem.
- Chłopaki, poznajcie Jessicę. - ogłosił przyjaciel.
- Cześć, miło cię poznać. - odpowiedzieli zgodnym chórem.
- Liam dużo nam o tobie opowiadał. - powiedział Zayn.
Poczułam, jak na mojej twarzy pojawiają się różowe rumieńce. Usiadłam wygodnie na sofie i wsłuchałam się w ich glosy. Byłam pod wielkim wrażeniem,  nie wiedziałam, że są tak utalentowani. Po skończonej próbie wszyscy udaliśmy się do kina, na horror. Usiadłam pomiędzy Liamem a Louisem. Trzymałam rękę ukochanego. W połowie seansu poczułam, że jego kolega dotykał moje udo. Na początku  zignorowałam jego zachowanie, lecz po chwili, gdy kierował się wyżej, chwyciłam jego rozbieganą dłoń za nadgarstek i odłożyłam na jego nogę  Kątem oka zaobserwowałam jego zdenerwowanie. Następnego dnia chciałam się z nim rozmówić.
****
Kiedy spacerowałam po okolicy, spotkałam przypadkowo Louisa.
- Co ty sobie wyobrażasz ! Jestem przecież z Liamem! - wykrzyczałam mu prosto w twarz.
Chłopak jedynie uśmiechnął się i załapał mnie za ramię.
- Chyba nie wiesz do czego jest zdolny twój ukochany.- zaśmiał się mi prosto w twarz.
- O czym ty mówisz?
- Zdradza cie na boku z inna. Mogę ci to udowodnić.
- Niby jak? - powiedziałam ze złością.
- Spotkajmy się jutro, w parku o 15, a ja pokażę ci, do czego jest zdolny Liam.
****
Następnego dnia przyszłam w umówione miejsce.
- Witaj słoneczko. - usłyszałam za sobą głos Louisa.
Próbował mnie pocałować, jednak ja odsunęłam się od niego.
- Zgrywasz niedostępną ? Podoba mi się to ! - zaśmiał się mężczyzna.
- Zamknij się i gadaj, co chciałeś mi pokazać.
- Dobrze, a więc chodźmy. - chwycił mnie za rękę. Niechętnie udałam się za nim.
Przemierzyliśmy kawałek parku. To, co zobaczyłam załamało mnie konkretnie.  Louis miał rację. Zobaczyłam, jak Liam całuje się z jakąś dziewczyną. 

Nie traciłam ani chwili i podbiegłam do nich.
 - Ty cholerny dupku ! Krzyknęłam i uderzyłam go w twarz. Ufałam ci ! Nienawidzę cię !
- Jessica to nie tak, jak myślisz ! - krzyczał za mną chłopak. Jednak ja go nie słuchałam i zaczęłam biec przed siebie.
Usiadłam na schodach, pod swoim domem i nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam.
Przez następne kilka dni Liam codziennie do mnie wydzwaniał i przychodził pod mój dom, lecz ja nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
***
Minęły ok. 2 tygodnie, kiedy pod moimi drzwiami pojawiła się dziewczyna którą widziałam z Liamem.
- Czego chcesz suko? - syknęłam na dziewczynę o brązowych, kręconych włosach.
-  Jessica daj coś sobie wytłumaczyć. To nie tak jak myślisz. Daj mi coś powiedzieć ! - krzyczała.
- Masz dwie minuty i ani sekundy dłużej.
- Liam i Louis to moi starzy znajomi ze szkoły  Louis powiedział mi, że jesteś nie uczciwa wobec Liama i poprosił mnie o to, abym rzuciła się na twojego chłopaka i zaczęła go całować tak, abyś to widziała  Jednak chłopak wyjaśnił mi, że naprawdę cię kocha. Zrozum, jeżeli mu nie wybaczysz on zapije się na śmierć a ma chora nerkę. Jedz do niego i porozmawiam z nim. Nie pozwól, aby wasza miłość zakończyła się przez głupią intrygę.
Przestraszona nie zwlekałam ani chwili dłużej. Wsiadłam w samochód i od razu skierowałam się w stronę domu mojego chłopaka. Wybiegłam z auta, jak poparzona i pobiegłam w stronę jego domu. Zaczęłam walić pięściami w drzwi.
 - Liam !! To ja. Otwórz!! Dowiedziałam się całej prawdy!! Kocham cię i nie pozwolę ci odejść !!.../cdn.

piątek, 3 maja 2013

Niall #1 (cz.4)

Włącz to


Martwiło mnie, że musiałam wybierać między najlepszymi przyjaciółmi, których kochałam. 
   T: Niall. Dasz mi chwilkę? Muszę coś załatwić. To ważne.
   N: Ok. A powiesz mi o co chodzi?
   T: Przepraszam. Nie mogę. 
   N: Rozumiem. Będę w domu na ciebie czekał. Wróć jak najszybciej. 
Poszłam przed siebie. Próbowałam dzwonić do Zayna, ale nie odbierał. Zapewne poszedł do jakiegoś klubu upić się. Zaczęłam chodzić od barów, ale nigdzie go nie widziałam. Został ostatni w mieście. Na szczęście, jak weszłam, zobaczyłam go. Siedział sam przy stoliku pijąc wódkę. 
   T: Zayn, co ty tutaj robisz? 
   Z: Odejdź. Zostaw mnie w spokoju. Zraniłaś mnie. Czuję się oszukany. 
   T: Jeśli dasz mi czas to wszystko ci wytłumaczę. 
   Z: Dobra. Masz 5 minut i ani chwili dłużej.
   T: A możemy gdzieś indziej porozmawiać?
   Z: Pojedziemy do mnie, a potem wyniesiesz się z mojego życia raz na zawsze. 
   T: Nie powinieneś prowadzić, nie w takim stanie. Daj, poprowadzę. 
Dał mi kluczyki i ruszyliśmy w stronę jego domu. Wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się w stronę domu mulata.
   Z: A więc, co było takie ważne, żebyś musiała mnie odciągnąć od zapomnienia?
   T: Chciałam z tobą porozmawiać o tym, co jest między nami.
   Z: Nas już nie ma. 
   T: Zayn, to nie tak. Ja kocham ciebie i Nialla, ale nie potrafię wybrać. Nie potrafię...
Po tych słowach wtuliłam się w Zayna. Myślałam, że mnie odepchnie,  wręcz przeciwnie. Przytulił mnie najmocniej jak potrafił i nie chciał mnie puścić. 
   T: Muszę już iść. Niedługo mam samolot. To jedyna moja szansa. Przepraszam. 
Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. 
   Z: Nie pozwolę ci odejść. Zależy mi na tobie. Nikogo nie kochałem, jak kocham ciebie. Proszę nie zostawiaj mnie.
   T: Przepraszam...
Wybiegłam z domu Malika ze łzami w oczach. Ruszyłam w stronę swojej kawalerki. Wzięłam walizkę i pojechałam taxówką na lotnisko. Kupiłam bilet i czekałam na samolot. Zauważyłam, że w moją stronę idą dwie zakapturzone postacie.
   N: [t.i.] nie wyjeżdżaj. Proszę. Kochamy cię i nie pozwolimy ci odejść.
   T: Przepraszam. Podjęłam już decyzję. Muszę już iść. Zaraz odlatuję. Żegnajcie. Zapomnijcie o mnie. Tak będzie lepiej. 
   Z i N: Nie zapomnimy o tobie. Będziemy o tobie pamiętać. Będziemy wspominać wspólne chwile.
Odeszłaś. Było mi przykro patrzeć na płaczących chłopaków. 



Po powrocie do domu zrobiłam badania. Okazało się, że mam białaczkę. Lekarze chcą mi pomóc, ale ja stwierdziłam, że wolę umrzeć. Poinformowałam o tym chłopaków. Przerwali trasę koncertową, chcieli jeszcze raz zobaczyć, jak się uśmiechasz. Nie zdążyli. Umarłam w wieku 19 lat. Bardzo płakali. Po pogrzebie zostali jeszcze przy twoim grobie. Zadawali sobie pytania, czemu wolałam umrzeć, niż walczyć z chorobą. Nie dowiedzą się już nigdy. 

środa, 1 maja 2013

Zayn #1 (cz.7)

Odkąd opuściłam Wielką Brytanię minęły dokładnie 2 lata. Dwa długie lata, od kiedy pożegnałam chłodny, pachnący naturą las, srebrzyste, pokryte delikatnymi falami jezioro i złocistą plażę z ciepłym piaskiem... Ale przede wszystkim minęły 24 miesiące, odkąd nie widziałam Zayn'a...
Na początku utrzymywaliśmy ze sobą kontakt - pisaliśmy prawie codziennie, wymieniliśmy się adresami z nadzieją, że kiedyś jeszcze się odwiedzimy, a nasze serca wybuchną od żaru miłości. Miłości, która miała trwać wiecznie, którą przyrzekał mi tam, daleko na pomoście, którą obiecywał mi do końca życia... 
Jednak mijały dni i miesiące, wyrywałam kolejne kartki kalendarza z bólem serca... które nigdy nie przestało bić dla niego, którego nikt już nie potrafił wypełnić tak, jak on. Nikt nie był w stanie spowodować, żeby przyśpieszało tak, jak zawsze na widok Zayn'a. Nikt swoim dotykiem nie wywołał dreszczy takich, jak każdy jego czuły dotyk na moim ciele... Już nikt nie był w stanie pocałować mnie z taką pasją, jak on.
Zayn Malik po prostu o mnie zapomniał. Po kilku miesiącach przestaliśmy pisać, rozmawiać przez skajpa... Próbowałam ułożyć sobie życie bez niego, jednak nie byłam w stanie. Świadomość, że on gdzieś tam jest, on ze swoimi świecącymi ciemnymi oczyma, w których zawsze odnajdywałam ten hipnotyzujący blask zabijała mnie, niszczyła mnie wewnątrz.
A on? On żył już w innym świecie, w innym życiu... Teraz był światowej sławy gwiazdą, członkiem boybandu One Direction, na jego punkcie szalały miliony nastolatek. Przyznam, sama byłam jego wielką fanką. Za każdym razem, gdy słuchałam ich piosenki, przypominał mi się jego słodki głos, gdy śpiewał kołysankę małej Jade, jego śliczna, cicha pieśń o miłości, młodości i wieczności...
Po roku straciłam jakąkolwiek nadzieję, że jeszcze kiedyś go zobaczę, że jeszcze kiedyś usłyszę jego śmiech, ujrzę śliczny uśmiech i poczuję smak jego słodkich ust... Przyzwyczaiłam się do tego bólu duszy, stanu nieuleczalnego odrętwienia. Jedyną osobą, która mogłaby zaspokoić moje potrzeby był on, dotyk jego delikatnych rąk, czułość i namiętność w pocałunku i wreszcie miłosna fantazja, którą mnie zaczarował...

"Najbardziej brakowało mi jego miłości... Tylko ona mogłaby zapełnić moją pustkę w środku. Pustkę, która przeszywała mnie całą. We mnie nie zostało nic - on  zabrał wszystko ze sobą. Żyłam, funkcjonowałam. Ale już nigdy nie byłam taka sama. [T.I.] zniknęła raz na zawsze. Z nim."

Odłożyłam długopis, zamknęłam pamiętnik. Jak zwykle położyłam go pod łóżko, a sama usiadłam na parapecie, żeby móc popatrzeć na gwiazdy... Ciemne niebo pokryte małymi migającymi kuleczkami i ogromny srebrzysty księżyc. Tak samo, jak dwa lata temu. Jednak wtedy siedziałam na pomoście z Zayn'em, a zamiast gwiazd widziałam jego śliczne oczy. Nie czułam nic, oprócz miłości, po której teraz została okropna, chłodna pustka... Bałam się przyszłości, bałam się, że już nigdy nie odnajdę tej drugiej brakującej połówki mnie. Tej drugiej osoby, która mogłaby mi dać tyle, co Malik, albo chociażby połowę z tego. Łza spłynęła mi po policzku... jednak to nie była taka kropla, jak kiedyś. To była sucha, przejrzysta łza, gorzka, która spadła na ziemię, rozbijając się na tysiące kawałków. Nie pozostawiła po sobie nic - tak jak Zayn. Zabrała tylko moje uczucia, to co tak bardzo chciałam wykrzyczeć, lecz nie byłam w stanie. Ta łza była pusta - bo przepłakałam setki nocy i dni, a każdą z nich roniłam przez niego, przez to wszystko, co się wydarzyło. 
Zostałam sama, no prawie... Jedynymi osobami, które naprawdę mnie wspierały i walczyły o moje szczęście, byli rodzice... Tylko im naprawdę na mnie zależało, tylko oni włożyli tyle trudu, żebym odzyskała choć trochę dawnej radości i uśmiechu. Dziękowałam im każdego dnia, starałam się być oddaną i pomocną córką. Bo tylko dla nich byłam jeszcze coś warta...

***
Kolejny dzień. Kolejne rutynowe 24 godziny życia, które umarło 2 lata temu w Wielkiej Brytanii. Oddychałam, ale nie istniałam. Byłam, jednak czułam się niepotrzebna, niekochana opuszczona...
Leżałam na łóżku i oglądałam zdjęcia z tamtych wakacji. Patrzyłam na fotki, na których jestem taka szczęśliwa, uśmiechnięta. Promieniowałam radością, nikt nie widział mnie takiej uszczęśliwionej. Na niektórych zdjęciach byłam z ukochanym, trzymaliśmy się za ręce, obejmowaliśmy. Niektóre kolorowe obrazki nawet ilustrowały nasze pocałunki. Uśmiechnęłam się delikatnie... Mój wyraz twarzy zmieniał się tylko wtedy, gdy przypominały mi się miłe wspomnienia z tamtego okresu czasu. Z głębokiej rozterki wyrwał mnie głos mamy. Jak zwykle czuły, przepełniony miłością i troską.
- Kochanie, list do ciebie - powiedziała. Wolnym krokiem podeszła do mnie, podała mi białą kopertę. Pocałowała w policzek i wyszła z pokoju. Obejrzałam dokładnie opakowanie listu - nie było nadawcy, jedynie moje imię i nazwisko oraz adres. Na znaczku widniała podobizna Królowej Elżbiety, co bardzo mnie zdziwiło, bo rzadko w Polsce się z takimi spotykałam. Otworzyłam kopertę i wyciągnęłam kartkę w kratkę, wypełnioną niestarannym pismem. Zapisana cała z dwóch stron. Zaczęłam czytać...
"Kochana [T.I.],
Nie wiem, czy jeszcze mnie pamiętasz, a nawet jeśli nie zapomniałaś o mnie, to pewnie nie chcesz o mnie słyszeć... Wiem, jak bardzo boli złamane serce..."
Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę...
"Na pewno jesteś na mnie wściekła za to, że przestałem się z Tobą kontaktować... Uwierz mi, ja o Tobie nigdy nie zapomniałem - ciągle jesteś w moim sercu, to tylko o Tobie myślę każdej nocy, gdy kładę się spać. To Twoja twarz powraca w mojej głowie podczas każdej pełni księżyca. Twoja twarz, gdy siedziałaś na przeciwko mnie nad jeziorem w nocy, ta delikatna i słodka twarzyczka. Widzę Twoje oczy, błyszczące i pełne nadziei i wiary we wszystko co mówię. Oczy pewne mojej miłości...
Jednak teraz na pewno nie możesz zrozumieć tego, co piszę... Kiedy stałem się sławny, mój menadżer powiedział, że to on będzie decydował o moim życiu osobistym. Nie pozwolił mi utrzymywać kontaktu z żadnym znajomym z przeszłości. Zmusił mnie do niechcianych związków, bo według niego tak będzie lepiej dla mojej kariery... Na początku znosiłem to pokornie i ze spokojem, jednak ból po utracie Ciebie ciągle we mnie narastał. Próbowałem przyzwyczaić się do nowego życia, ale było to dla mnie niemożliwe... Teraz, kiedy to piszę, mija rocznica odkąd się spotkaliśmy nad jeziorem, a moje serce jest rozdarte i puste. Krwawi i nikt nie może zagoić rany... Jedynie Ty, Twój powrót umożliwiłby moje dalsze funkcjonowanie.
Wiem, że trudno Ci uwierzyć w to wszystko, co tutaj opisuję. Na pewno nie chcesz mnie znać, bo zraniłem Cię... jednak byłem bardzo głupi i ciągle świadomy tego, że źle robię. Pamiętaj, że ty pozostaniesz moją jedyną na zawsze, bo tylko ty dopełniasz mnie tak, jak nikt inny.
Kocham Cię,
Zayn Malik.
P.S.
Proszę, odezwij się do mnie... Tak bardzo chcę się z Tobą spotkać i porozmawiać o tym wszystkim... Niedługo mam koncert w Polsce, w Warszawie. Proszę przyjdź 30 lipca o 22.00 na Stadion Narodowy. Może... może uda się coś jeszcze naprawić? Z.M."
Wtuliłam się w poduszkę. Płakałam ze wzruszenia, płakałam, bo jednak Zayn ciągle mnie kochał i ciągle o mnie pamiętał. Płakałam, bo nie potrafiłam pohamować emocji. Moje łzy były szczere i pełne miłości. Miłości, która jednak nie wygasła, uczucia, które jednak ciągle istniało nie tylko we mnie, ale i w nim. 

"Prawdziwa miłość nigdy nie umiera" - pomyślałam kładąc się spać tego dnia. Dnia, który zmienił moje życie - bo wiedziałam, że mam po co żyć, że nie muszę uciekać w sidła śmierci, w szpony końca mojego bytu. Bo to nie był jeszcze czas, żeby odejść.

wtorek, 30 kwietnia 2013

Zayn #1 (cz.6)

Przez te wakacje moje życie osobiste rozkwitło, moje uczucia odżyły... Byłam w siódmym niebie, Zayn sprawiał, że czułam się, jak w raju. Był wszystkim, czego potrzebowałam - moim życiem, miłością. Żyliśmy chwilą - każdym momentem, który wspólnie spędzaliśmy. Kochaliśmy się - przynajmniej tak mi się wydawało. Wierzyłam we wszystko, co mówił, w każdy szept, każdy gest... Jego dotyk sprawiał, że odpływałam, uzależniałam się od słodkich pocałunków. Pasja, z jaką mnie całował i pieścił moje ciało była niesamowita. Jego miłosne fantazje były niesamowite. Uwielbiał mnie dotykać, sprawiać mi przyjemność. Pożądanie w jego oczach powodowało, że całkowicie mu się oddawałam, bez względu na tego konsekwencje. Wiedziałam, że to, co nas łączy jest niespotykane i nigdy nie będę czuła czegoś podobnego. Żaden inny chłopak nie sprawiał, że tyle się uśmiechałam, że było mi tak nieziemsko wspaniale. On był wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju.
Spędzałam z nim całe dnie - nieważne gdzie, nieważne jak, waże, że z nim. Wiedzieliśmy o sobie wszystko, odgadywaliśmy swoje myśli i pragnienia. Dopełnialiśmy się - pasowaliśmy do siebie, jak dwie zagubione połówki, które w końcu się odnalazły. Połączeni w jedność, stanowiliśmy niezniszczalną siłę miłości, której nikt i nic w stanie nie było rozerwać. No, może prawie nic... 
Czas z Zayn'em mijał w niesamowicie szybkim tempie. To była jedyna rzecz, która mnie martwiła - perspektywa tego, że kiedyś będę musiała stąd wyjechać, opuścić to piękne miejsce... To oznaczało również rozstanie z chłopakiem. On mieszkał w Bradford, w UK, a ja w Polsce. Tak bardzo daleko od niego, tyle kilometrów... Bałam się, że ten moment w końcu nastąpi, że będziemy musieli powiedzieć sobie "żegnaj"... Że skończy się moja bajka, w której mam swojego księcia, kochającego królewicza, który sprawił, że w końcu odkryłam swoje wspaniałe królestwo. Tak bardzo chciałam zatrzymać czas, znależć jakieś antidotum na zakończenie wakacji... Jakiś pomysł, dzięki któremu mogłabym zostać z nim... na zawsze! Potrzebowałam go, jego bliskości, dotyku i czułości, jego pocałunków, a przede wszystkim... JEGO. On wiedział, że był moim światem, wiedział, że czuję, jak jego serce bije dla mnie i wiedział, że lada chwila skończy się nasz film. Znikniemy. Reżyser zakoczy zdjęcia, powiemy ostatnie kwestie scenariusza... Na samą myśl o tym przeszywał mnie nieprzyjemny, chłodny dreszcz.
Jednak to się stało - był piątkowy poranek. Tego wieczoru miałam pożegnać się z tym miejscem... Przetarłam oczy, powolnym ruchem odsłoniłam pościel. Spojrzałam przez okno - zobaczyłam Zayn'a z małą Jade na rękach przed domem. Śpiewał jakąś piosenkę i przytulał siostrę. Po chwili zobaczył mnie - uśmiechnął się, jednak chwilę później posmutniał - zdał sobie sprawę, że to ostatni wspólny dzień. Wysłałam mu całusa w powietrzu i otworzyłam okno, żeby przewietrzyć pokój. Przeszłam do łazienki, żeby się ubrać i umyć. Spojrzałam w lustro - ujrzałam zmęczoną, opaloną twarz, z opuchniętymi oczami od łez. W nocy płakałam, wspominając wszystko, czego tu doświadczyłam. Tak bardzo chciałam, żeby tak wyglądało moje całe życie, a nie tylko te dwa wakacyjne tygodnie. Upięłam włosy w niedbałego koka, nie miałam siły, żeby wysilać się nad fryzurą. Ubrałam kolorową sukienkę - tę samą, którą miałam na sobie, gdy przeżyłam swój pierwszy raz z Zayn'em. Wróciłam do pokoju. Na parapecie przy łóżku leżała mała karteczka. Od razu pomyślałam o chłopaku - tylko on sprawiał takie niespodzianki. Przeczytałam treść liściku:
"Kochana [T.I.]
Wiem, że to już Twój ostatni dzień tutaj. Łzy napływają mi do oczu na myśl o rozłące z ukochaną. Jednak spędźmy ten dzień nie myśląc o rozstaniu, tak, jakbyśmy mieli być razem przez całe życie. Żyjmy chwilą, bawmy się, Forever Young. Czekam na ciebie po śniadaniu przed domkiem,
na zawsze Twój,
Zayn"
Gdy czytałam treść wiadomości, mała, srebrzysta łza spłynęła mi po policzku, po czym wylądowała na kartce. Schowałam liścik do torebki, żeby przypominał mi jego,  gdy już będzę w domu. Wyszłam z pokoju na śniadanie, uśmiechnięta mama podała mi talerz z jajecznicą. Ze smakiem zjadłam pyszne danie. Starałam się to robić jak najszybciej, żeby mieć więcej czasu do spędzenia z Zayn'em. Podziękowałam mamie, pocałowałam ją w policzek i wybiegłam z domu. Mulat stał oparty o drzewo, wyglądał tak bardzo seksownie... Podbiegłam do niego, a on od razu przytulił mnie mocno i pocałował w szyje. Przeszył mnie przyjemny dreszcz pożądania. Odsunęłam się na chwilę od niego i spojrzałam się mu w świecące oczy. Uśmiechnął się, po czym namiętnie zatopił się w moich ustach. Nasz pocałunek trwał bardzo długo, był pełny emocji i miłości. Miział mnie rękami po plecach, raz po raz gładząc pupę. W końcu odessał się ode mnie i chwycił za rękę.
- Kocham cię - powiedział słodkim głosem. Wyruszyliśmy na spacer po lesie. Wokół nas nie było nikogo i nieczego - tylko przyroda. Dookoła śpiewały ptaki, ich piosenki były przepełnione miłością i uczuciem. To wszystko było idealne. Szliśmy objęci, podziwiając dzieła matki natury. Czasami Zayn całował mnie w czoło... Rozmawialiśmy o przyszłości, o tym, co zamierzamy robić, gdy będziemy dorośli. Było nam tak wspaniale razem - cisza i spokój, tylko dwa dopełniające się ciała, które nie mogą bez siebie żyć.
W drodze powrotnej, Zayn nagle się zatrzymał. Stanęłam na przeciwko niego, patrząc w jego świecące oczy.
- Tak strasznie mi na tobie zależy... Tak bardzo nie chcę cię stracić - powiedział. Łza spłynęła mu po policzku. Otarłam ją i pocałowałam w usta. Przytulił mnie czule...
- Wszystko będzie dobrze... po prostu wrócimy do codzienności... - odpowiedziałam smutno. - Wracajmy teraz do domków, musimy zjeść obiad...
Weszłam do domu na obiad. Zjadłam mój ostatni posiłek tutaj - wyjątkowe spaghetti mojej mamy. Dowiedziałam się, że już wszystko spakowane, zostały tylko kosmentyki w łazience. Za dwie godziny mieliśmy wyruszać do domu. Ze smutkiem przęłknęłam ostatni kęs spaghetti. Odniosłam tależ do zlewozmywaka. 
Zapaliłam światło w ciemnej łazience. Ponownie spojrzałam w lusto. Moje oczy błyszczały jak nigdy przedtem. Widziałam w nich smutek, zniechęcenie. Wrzuciłam do kosmetyczki wszystko, co zostało. Szybkim ruchem ręki wpakowałam szampon, żel pod prysznic i balsam. Chciałam to wszystko mieć za sobą... bolesne ostatnie pożegnanie i wyjazd.
- Wszystko zabrane z łazienki? - usłyszałam głos taty. Zobaczywszy moją zmartwioną twarz, podszedł do mnie i przytulił z czułością. - Wiem, że nie chcesz stąd odjeżdżać, ale niestety... życie musi toczyć się dalej...
- Ale.. ja go kocham... - powiedziałam, wtulając głowę w pierś taty.
- Wiem, córeczko. Ja również bardzo go lubię i widzię, jak szczęśliwa z nim jesteś. Ale zrozum, czas pokaże, czy to było prawdziwe uczucie, czy też tylko letnie zauroczenie - pocałował mnie w czoło i wyszedł z łazienki.

Nadeszło ostatnie pożegnanie - rodzice pakowali walizki do auta, a Malikowie stali przed domem i patrzyli, jak opuszczamy Wielką Brytanię... być może na zawsze... Rodzice Zayn'a podeszli do mojej mamy i taty. Wymienili kilka ostatnich zdań, dziękując za miłe dwa tygodnie. Moja mama otarła mokre oczy, po czym przytuliła się z panią Malik.
- [T.I.], czas wracać - usłyszałam jej smutnu głos.
- Dobrze, mamo - powiedziałam. Wtedy podszedł do mnie Zayn i mocno objął. Pocałował w czoło i spojrzał w oczy...
- Nie smuć się, kochanie... Wszystko będzie dobrze - otarł łzę z mojego policzka. - Nigdy o tobie nie zapomnę, zbyt wiele dla mnie znaczysz... Moje serce pęka w środku, czuję jak moja dusza rozrywana jest na kilkanaście malutkich kawałków - przybliżył się do mnie i objął mocniej.
- Będzie mi ciebie brakować, już nigdy nie znajdę nikogo takiego, jak ty... - odpowiedziałam drżącym, łamiącym się głosem.
- Kocham cię, bardzo. Jesteś wszystkim, o czym kiedykolwiek marzyłem. Moje serce należy tylko i wyłącznie do ciebie, pamiętaj o tym - nasze usta złączyły się w ostatnim, namiętnym pocałunku. Długo staliśmy, połączeni miłością... Jednak w końcu musieliśmy skończyć, odejść...
- Żegnaj, Zayn - powiedziałam.
- Żegnaj, [T.I.] - odpowiedział, przytulając mnie po raz ostatni. Weszłam do auta, zamknęłam drzwi. Odjechałam, pozostawiając za sobą, jezioro, las, plażę, a przede wszystkim miłość...

Już nigdy nie będę miała kogoś takiego - przeszło mi przez myśl...

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Zayn #1 (cz.5)


- Kochanie, obudź się - usłyszałam słodki głos Zayn'a. Niechętnie otworzyłam oczy, a oślepiający blask słońca spowodował, że ponownie je zamknęłam i przysłoniłam rękoma. - [T.I.], skarbie, przepraszam cię bardzo, ale musimy iść na obiad, moja mama dzwoniła... - powiedział. Czułam, jak siada przy mnie i gładzi ręką mój brzuch.
- No dobrze... - odpowiedziałam, podnosząc się z ręcznika. - Długo spaliśmy?
- Z godzinkę na pewno... Było tak przyjemnie leżeć z tobą, to wspaniałe uczucie zapomnieć o świecie i mieć swoją ukochaną tuż przy sercu. - Zayn podszedł do mnie, chwycił w talii i namiętnie pocałował. Między naszymi rozgrzanymi ciałami nie było ani milimetra przerwy, stykały się drżąc z podniecenia. Chłopak spojrzał w moje oczy z pożądaniem po czym po raz kolejny zatopił się w moich ustach. Staliśmy tak kilka minut, zanim zwinęliśmy ręczniki i udaliśmy się do domku.
W lesie było o wiele chłodniej niż na rozpalonej słońcem plaży - cień drzew i lekki wiaterek przynosił upragnione wytchnienie od męczącego upału. Szliśmy po piaszczystej dróżce trzymając się za ręce, wokół nas tylko drzewa - jakby cały świat zniknął. Bo nie liczyło się nic innego, tylko nasze uczucie, nasza miłość, nasze pożądanie. Smutki znikają, są niedostrzegalne, gdy ma się tę drugą osobę... W moim przypadku był to Malik, to on nadawał kolory mojemu światu, on powodował, że miałam wrażenie, że słońce świeci tylko dla mnie i jestem księżniczką we własnym, bajkowym królestwie.  
Weszliśmy do domku, w którym roznosił się apetyczny zapach tortilli mamy chłopaka. Pani Malik przywitała nas serdecznie i zaprosiła do stołu, gdzie danie już czekało i kusiło wyglądem. Usiedliśmy obok siebie, a ukochany ciągle zerkał na mnie i gładził ręką moje udo. 
- Smakuje ci? - spytała pani Malik, przysiadając się do nas.
- Bardzo, tortilla jest niesamowita! - odpowiedziałam, a kobieta uśmiechnęła się, mówiąc, że cieszy się z tego powodu. Powiedziała również, że jeśli chcemy, to możemy po południu zostać w domu i zaopiekować się Jade, a ona wraz z tatą Zayn'a i Melody udadzą się nad jezioro.
- Musimy korzystać z tutejszych atrakcji! - powiedziała, śmiejąc się. 
- Dobrze mamo, to ja z [T.I.] zostaniemy tutaj, jesteśmy zmęczeni... tym upałem na zewnątrz - uśmiechnęłam się, a chłopak puścił do mnie oczko. 
- Ok, faktycznie, nie można zbyt długo przebywać na słońcu, a tutaj panuje przyjemny chłód - odpowiedziała, odchodząc od stołu. Podeszła do kuchennego blatu, z szuflady wyciągnęła dużą torbę i zaczęła pakować do niej owoce i napoje. Kiedy skończyliśmy jeść, zabrała nam talerzyki i je umyła, a chwilę później w kuchni pojawił się tata Zayn'a. Uśmiechnięty przywitał się z nami i zapytał, czy miło spędziliśmy czas na plaży. Odpowiedzieliśmy, że tak, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia. Po kilkunastu minutach, pożegnali się z nami, a pani Malik, udzieliła nam ostatnich rad dotyczących opieki nad małą Jade. Wyszli z domu. Zostaliśmy całkiem sami... no, prawie całkiem sami. Weszliśmy do salonu, usiedliśmy obok siebie na kanapie. Położyłam głowę na ramieniu Zayn'a, a on objął mnie i pocałował delikatnie w czoło. Z nim czułam się tak bezpiecznie, tak, jakby nic nie mogło mi zagrozić, żadne zło tego samolubnego świata nie dosięgało mnie.
- Kocham cię - powiedział szeptem. Wierzyłam w każde jego słowo, wszystko, co mówił, było pełne uczuć. Czułam, że mówił to wszystko z głębi serca, serca, które biło tylko dla mnie, każde jego stuknięcie budziło we mnie niesamowite emocje. - Nigdy żadna dziewczyna nie sprawiła, że czułem się tak, jak teraz. Na twój widok uśmiech od razu wkracza mi na twarz, każdy twój dotyk jest taki czuły... Uzależniłem się od smaku twoich słodkich ust...
- Ja ciebie też... Jesteś taki wspaniały... Nie zasłużyłam na ciebie - łza spłynęła mi po policzku, jednak nie dlatego, że byłam smutna, wręcz przeciwnie - byłam bardzo szczęśliwa. Chłopak otarł moją łzę, po czym zbliżył swoją twarz do mojej. Nasze nosy były tak blisko, usta prawie się stykały, już czułam jego oddech na moich wargach, kiedy rozległ się głośny płacz Jade. Odsunęliśmy się od siebie i szybko podbiegliśmy do dziewczynki. Pielucha była czysta, więc mała musiała być głodna. 
- Pójdę do kuchni po mleko - powiedział Zayn, po czym zniknął za drzwiami. Chwyciłam Jade i ułożyłam w swoich ramionach. Patrzyła się na mnie świecącymi ciemnymi oczkami. Delikatnie otarłam jej mokre policzki, była rozpalona od płaczu. 
- Ślicznie razem wyglądacie - usłyszałam głos ukochanego, który właśnie wszedł do salonu z małą buteleczką pełną białego płynu. Usiadł koło mnie, podając mi mleko. Objął mnie ramieniem. Karmiłam małą, a Zayn głaskał jej czoło, aż w końcu usnęła. Ułożyliśmy ją w łóżeczku i przykryliśmy kocykiem. Tak słodko wyglądała śpiąc...
Odwróciłam się do chłopaka, który stał tuż za mną. Spojrzałam mu głęboko w wesołe oczy, uwodził mnie spojrzeniem. Podszedł do mnie i objął w talii.
- To teraz możemy dokończyć to, co zaczęliśmy wcześniej - powiedział cicho. Czułam jego oddech na moim karku, kiedy mnie przytulał. Moje ciało przeszyły przyjemne dreszcze. Usiedliśmy na przeciwko siebie na kanapie, a Zayn przybliżył się do mnie gwałtownie i zaczął namiętnie całować. Nasze języki ruszały się szybko, z pożądaniem, czuliśmy te iskry, które były między nami. Położyłam się na plecach, a Zayn na mnie. Nogami objęłam jego plecy, byliśmy tak blisko siebie, jedyną przeszkodę stanowiły ubrania... Chłopak włożył ręce pod moją kolorową sukienkę, czułam jego ciepłą, delikatną dłoń na brzuchu... Rozpiął mój stanik i zaczął pieścić moje piersi, ciągle nie przerywając pocałunku. Pocałunku, który był tańcem dwóch zakochanych języków, dwóch rozgrzanych, podnieconych osób. Moje ciało pokryła gęsia skórka, jego ręce były wszędzie, czule mnie dotykając. Kiedy wyciągał dłoń spod mojego ubrania, nasze usta rozłączyły się na moment, a on spojrzał mi w oczy. 
- Jesteś moim światem, moją fantazją - powiedział po czym ponownie złączył nasze usta w namiętnym, francuskim pocałunku. Po wyczerpującej, namiętnej walce języków, położyliśmy się obok siebie i zasnęliśmy.
Dopiero mama Zayn'a obudziła nas, wtulonych w siebie. 

Bo nie ma żadnego powodu do miłości, ważne, żeby znaleźć tę drugą połówkę. Nie ważne gdzie, nie ważne jak, nie ważne w jakich okolicznościach - ważne, żebyś wiedziała, że to właśnie on. Że to jemu należy poświęcić swoje życie, że to jemu możesz oddać swoje serce. Bo wiesz, że nigdy go nie zrani...../cdn.

piątek, 26 kwietnia 2013

Zayn #1 (cz.2)

Otworzyłam oczy. Jasne światło słoneczne wpadało przez okno, dookoła unosił się przyjemny zapach śniadania przygotowywanego przez mamę. "Naleśniki" - pomyślałam. Leżałam w łóżku jeszcze kilkanaście minut, rozkoszując się przyjemnym porankiem, zanim mama zauważyła, że już nie śpię. 
- Szybko, kochanie, wstawaj! Przygotowałam twoje ulubione śniadanie, zjedz. - Uśmiechnęła się do mnie przez drzwi prowadzące do kuchni. Od rana byłam w dobrym humorze, więc szybko pościeliłam łóżko i poszłam zjeść posiłek. Gdy weszłam do pokoju, talerz z naleśnikami leżał już na stole i kusił nie tylko zapachem, ale i widokiem. Złote placuszki nadziane nutellą i przyozdobione truskawkami prezentowały się imponująco. 
- Jak ci smakuje? - spytała.
- Pyszneeee! - odpowiedziałam. Mama uśmiechnęła się i pocałowała mnie w czoło. Następnie podeszła do blatu, na którym stał wiklinowy koszyk. Wystawały z niego zwinięte w rulon ręczniki, a mama wkładała do środka kanapki oraz napoje. - Idziemy nad jezioro? - zapytałam.
- Tak, zaraz po śniadaniu, więc szybko jedz i ubieraj strój kąpielowy! - W tej chwili z łazienki wyszedł tata, niosąc w rękach krem z filtrem i balsam po opalaniu.
- Ochrona zdrowia zawsze najważniejsza! - uśmiechnięty wpakował dwie duże tubki do koszyka. Przytulił mamę i ponaglił mnie, abym szybko kończyła jeść, bo nie może się doczekać kąpieli. Chciałam jeszcze chwilę rozkoszować się pysznymi, rozpływającymi się w ustach naleśnikami mojej mamy, jednak ciągłe poganianie mnie spowodowało, że zjadłam je w błyskawicznym tempie, nie mogąc nacieszyć się ich delikatnym smakiem. Podziękowałam za wspaniałe śniadanie i szybkim krokiem przeszłam do sypialni. Z walizki wyciągnęłam ulubiony strój kąpielowy. Szybko założyłam go oraz krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, a włosy upięłam w niedbały kok. "Jestem gotowa" - pomyślałam. Założyłam przeciwsłoneczne okulary na nos i pobiegłam to rodziców, którzy już stali na schodach, niecierpliwiąc się. Wychodząc z domu, zauważyłam, że Malikowie również wybierają się nad jezioro, co bardzo mnie ucieszyło - będę mogła spędzić więcej czasu z Zayn'em. 
- No to w drogę! - powiedział mój tata, po czym przywitał się z panem Malikiem i zaproponował wspólne wyjście, więc wszyscy razem poszliśmy w stronę jeziora. Chłopak wyraźnie się ucieszył na mój widok. Uśmiechnięty podszedł do mnie i się przywitał.
- Hej, jak się spało w nowym miejscu? - spytał.
- Bardzo wygodnie i przyjemnie, szczególnie, że jest tu takie świeże powietrze, bez zanieczyszczeń i w ogóle - odpowiedziałam.
- Też to zauważyłem, wyjątkowo przyjemnie się zasypia - byłam oczarowana urokiem Zayn'a, każdym jego słodkim uśmiechem. Niewielu chłopaków, których znałam, było dla mnie miłych i uprzejmych od samego początku, a ten mulat był niesamowitym wyjątkiem. Polubiłam go od początku, miałam nadzieję, że on mnie też.
 Po kilku minutach doszliśmy nad jezioro, które dzisiaj wydawało się jeszcze piękniejsze, niż poprzedniego dnia. Na turkusowej tafli wody odbijały się złote promienie słońca, które już górowało wysoko nad nami na błękitnym niebie. Dzień był bardzo upalny, jednak cień drzew i szum lasu przynosiły upragniony chłód. Byłam bardzo zadowolona, ponieważ większość turystów znajdowała się na drugim brzegu jeziora, a strona, na której się znajdowaliśmy była praktycznie bezludna i pusta. Rozłożyliśmy ręczniki w cieniu wysokiej sosny. Nie zdążyłam ściągnąć ubrań, a Zayn już stał koło mnie w samych kąpielówkach i czekał, aż pójdę z nim popływać... "Przynajmniej spróbować" - powtarzał w kółko, ponieważ nie umiał pływać. Gdy ściągnęłam bluzkę i spodnie, czułam się troszkę nieswojo, w samym stroju kąpielowym przed "obcym" chłopakiem. Zayn próbował udawać, że wcale na mnie nie patrzy, jednak ciągle łapałam go, gdy spoglądał na moje pół nagie ciało. Muszę przyznać, że chłopak był dobrze zbudowany, jego wymodelowany brzuch był zadziwiający i bardzo seksowny. Gdy w końcu pozbyłam się ubrań, podeszliśmy na skraj plaży. Zamoczyłam stopy.
- Nawet nie jest taka zimna - powiedziałam.
- Całkiem przyjemna - odpowiedział i mnie ochlapał. Szybko zrobiłam to samo, tak, że w ciągu kilku minut byliśmy cali mokrzy, nie wchodząc do jeziora dalej niż po kolana. Bawiliśmy się świetnie, uśmialiśmy się niesamowicie. Zanurkowałam, a zdezorientowany chłopak stał i nie wiedział, co robić. Długo nie wynurzałam się, więc Zayn zmuszony był również zniknąć pod taflą wody. Wynurzyliśmy się w tej samej chwili, gdy tylko ujrzałam przestraszoną minę mulata, zaczęłam się głośno śmiać.
- Nie strasz mnie tak następnym razem, bałem się o ciebie! - powiedział, po czym podszedł do mnie i mnie przytulił. W jego umięśnionych ramionach czułam się wspaniale, bezpiecznie i ciepło - mimo, że byliśmy cali mokrzy. Jednak gorąco jego ciała ogrzewało niesamowicie.
- Dobrze, nie będę tak robić - odpowiedziałam, ciągle nie opuszczając jego silnych ramion. - Ale zmusiłam cię do zanurkowania, udało mi się! Teraz może w końcu nauczysz się pływać! - zaśmiałam się, Zayn również. W jego towarzystwie czułam się bardzo dobrze, mogłabym z nim spędzać całe dnie. Usłyszałyśmy wołanie naszych mam, że czas na drugie śniadanie. Zjedliśmy kanapki i razem poszliśmy na pomost, mimo że próbowałam nakłonić go do ponownej kąpieli. Jednak nie udało mi się go przekonać i resztę popołudnia spędziliśmy opalając się i rozmawiając. Poznaliśmy się już bardzo dobrze, chłopak mi dużo o sobie opowiedział, ja również otwierałam się przy nim, jak przy nikim innym. Wiedział o mnie praktycznie wszystko, znał chyba każdy mój sekret, no może oprócz jednego - że strasznie mi się podoba. 
- Muszę skoczyć z tego pomostu do wody! - powiedziałam, spoglądając w jego twarz. Uśmiechnął się, jednak w jego oczach pojawił się cień lęku i strachu. 
- Jeśli chcesz, to skacz... - odpowiedział niepewnie.
- Ale ja chcę z tobą! - powiedziałam, uśmiechając się i chwytając go za rękę. - To by było naprawdę świetne!
- Wiesz, jakoś nie mam na to ochoty... - powiedział, nieco przygaszony. Nie wiedziałam, co się dzieje. Chłopak posmutniał, jednak, gdy pytałam, czy coś się stało, nie odpowiadał i starał się zmienić temat. Postanowiłam, że jeśli nie che o tym rozmawiać, to nie będę go przyciskać do muru i dociekać, co mu leży na sercu. 
- Ałaaa! - pisnęłam, kiedy Zayn klepnął mnie w udo. Przeszył mnie okropny ból, a miejsce, w które mnie dotknął, zaczęło szczypać. No tak, zapomniałam się wysmarować kremem z filtrem...
- Co się stało? - zapytał, zaniepokojony.
- Spaliłam się! - powiedziałam. - Zapomniałam o kremie z filtrem i teraz cierpię... - wybuchnęłam śmiechem, jednak Zayn szybko wstał i pobiegł do rodziców. Nie wiedziałam, o co mu chodzi, jak zareagować, jednak kilka sekund później zauważyłam, jak chłopak wraca z biała tubką w ręce. "Jaki on opiekuńczy"  - pomyślałam, a mulat zbliżał się już do mnie, siedzącej na pomoście.
- Balsam po opalaniu! - powiedział i uśmiechnął się. - Łagodzi poparzenia i uśmierza ból i szczypanie. Zaraz cię tu ładnie wysmaruję, bardzo dokładnie.
- Chwilkę, chwilkę, jest mały problem. - odparłam. Chłopak spojrzał się na mnie podejrzliwie. - Nie mogę się ruszyć z miejsca, tak bardzo mnie boli... - zrobiłam smutną minę, a Zayn odłożywszy balsam podszedł bliżej, ukucnął przy mnie. Jedną ręką objął moje plecy i ramiona, drugą natomiast chwycił nogi - podniósł mnie i położył na ręczniku rozłożonym obok. Wziął tubkę, otworzył i wycisnął z niej trochę białego kremu. 
- Brr, zimne! - syknęłam, gdy tylko dotknął mojego brzucha. Chłopak spojrzał na mnie i powolnymi ruchami zaczął wsmarowywać we mnie balsam. Robił to bardzo dokładnie, jego ręce opiekowały się moim ciałem, delikatnie muskając je kremem, który miał złagodzić ból po oparzeniu słonecznym. Przyjemny i kojący chłód przeszywał miejsca, w które Zayn wmasowywał białą maź. Następnie kazał położyć mi się na brzuchu. Wtarłszy krem w moje plecy, dokończył balsamowanie nóg. Rozpoczął od kostek, powolnymi, dokładnymi, okrężnymi ruchami przenosił się powoli do góry, w stronę ud. Im poświęcił więcej czasu, a jego ręce przywędrowały do pupy, którą zostawił na koniec "zabawy". Klepiąc mnie w nią oznajmił, że skończył i teraz pomoże mi się dostać do domku. Wstałam z ręcznika i zauważyłam, że już się ściemniło, a rodziców nie było na plaży. Spojrzałam na Zayn'a, który zwijał ręcznik i nucił jakąś piosenkę - "ma całkiem ładny głos" - przeszło mi przez głowę. Kiedy się podniósł, znów mogłam podziwiać jego wymodelowaną klatkę, a on podszedł do mnie i objął.
- To teraz już nie będzie ciebie tak bolało - powiedział, wyraźnie zadowolony ze swojej roboty. Uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło. Było mi tak przyjemnie ciepło w środku...
- Haha, na pewno nie! - odpowiedziałam, śmiejąc się. Zayn uśmiechnął się i wziąwszy ręcznik pod pachę, oznajmił, że czas wracać. Poruszanie nadal sprawiało mi kłopoty, a chłopak zauważywszy to, wziął mnie na ręce i przerzucił przez lewe ramię.
- Przykro mi, ale nie mogę ci inaczej pomóc, bo prawą rękę mam zajętą! - powiedział, słysząc mój śmiech. - Może być trochę niewygodnie, ale lepiej tak, niż żebyś się męczyła i raniła takie śliczne nóżki! - Faktycznie, taka pozycja nie należała do najwygodniejszych, jednak z Zayn'em wszystko było niesamowite i przyjemne - nawet zwisanie głową w dół ze strachem, że zaraz się zsunę. Jednak chłopak mocno mnie trzymał i uważał, żebym nie spadła. Po kilku minutach drogi postawił mnie na ziemi, staliśmy kilkanaście metrów od naszych domków. Mulat pochylił się do mnie i mocno przytulił, czułam jego przyjemny, słodki zapach... Po chwili pożegnaliśmy się i rozstaliśmy. Niebo mocno pociemniało, słońce było już nisko nad horyzontem. Byłam szczęśliwa, że poznałam Zayn'a i bardzo się cieszyłam, że tak miło spędziłam z nim dzień. Czułam się wniebowzięta i szybkimi podskokami ruszyłam do domku. 
Jeszcze żaden chłopak, żadna osoba nie sprawiła, że uśmiechałam się cały dzień, a z Zayn'em wszystko inne nie miało dla mnie znaczenia - liczyliśmy się tylko my dwoje i dobra zabawa.../cdn.

______________________________________________________

mam nadzieję, że się podoba :). Wieczorem postaram się dodać   (najprawdopodobniej) ostatnią część imagina z Niallem :) see you xox

czwartek, 25 kwietnia 2013

Zayn #1

Byłam na wakacjach w Wielkiej Brytanii. Razem z rodzicami pojechaliśmy nad jezioro, żeby tam odpocząć od ciągłego hałasu miasta. Wynajęliśmy nieduży domek letniskowy, niedaleko jeziora. Jezioro było wyjątkowo piękne - czysta woda, delikatny szum fal i drzew... Dookoła otaczał nas las, który przynosił przyjemny chłód w upalne dni. Czułam się jak w raju....
Obok naszego stał jeszcze jeden domek, w którym mieszkała nieduża rodzina. Oczywiście moi rodzice musieli przywitać się z sąsiadami. Długo mnie nakłaniali, ale mimo to, nie poszłam z nimi - wolałam zobaczyć okolicę. Zbiegłam po drewnianych schodkach, które skrzypiały za każdym razem, kiedy ktoś na nie stawał. Poszłam w stronę jeziora. Zachodzące słońce odbijało się na srebrzystej, połyskującej tafli wody. To był na prawdę wspaniały widok. Zapach lasu napełniał moje płuca, w końcu oddychałam czystym, niezanieczyszczonym powietrzem. Usłyszałam stukanie dzięcioła i innych leśnych ptaków. W lesie nigdy nie było całkowitej ciszy - on zawsze tętnił życiem. Nigdy nie zwracałam uwagi na przyrodę, środowisko mnie otaczające, jednak to, co tu zobaczyłam, zachwyciło mnie, zapierało dech w piersiach.
- Pięknie tutaj, prawda? - usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się niepewnie. Ujrzałam za sobą wysokiego mulata o czarnych zwichrzonych włosach i brązowych świecących oczach.
- Uhm, taaak, bardzo... - odpowiedziałam.
- Cześć, jestem Zayn - powiedział. Uśmiechnął się i podał mi rękę.
- Hej, mam na imię [T.I.]. Przyjechałeś tu na wakacje?
- Tak, moi rodzice wynajęli domek letniskowy kilkadziesiąt metrów stąd. Cieszę się, że tak blisko jeziora, bo będę mógł nauczyć się pływać... - Nie umie pływać? Dziwne... - Długo tu jesteś?
- Nie, dopiero przyjechałam.
- Ja tu jestem od wczoraj i nadal nie mogę przestać podziwiać tego, co tu mnie otacza. Wspaniałe miejsce, na prawdę.
- Idziemy razem na spacer? - oczywiście zgodziłam się na propozycję Zayna. Od razu mi się spodobał, blask jego oczu hipnotyzował mnie, gdy tylko w nie patrzyłam. Okazało się, że jest rok starszy ode mnie, lubi śpiewać i mieszka w Bradford. Szybko znaleźliśmy wspólny język, przyjemnie nam się rozmawiało. Chłopak był bardzo miły i uprzejmy, a w dodatku zabójczo przystojny...
- O, zobacz, tam jest mój domek - Zayn wskazał na niewielką chatkę, która była... w sąsiedztwie mojej. Moi rodzice akurat stali na werandzie i rozmawiali z jego matką. Przedstawiłam chłopakowi moją rodzinę i poznałam jego rodziców i siostry. Chwilę później pożegnaliśmy się, bo powoli zapadał zmrok. Wróciłam z mamą i tatą do domku, zjadłam kolację i zmęczona podróżą poszłam do sypialni. Wyjrzałam przez okno, które było na wprost domu Zayn'a - on również patrzył przez okno. Nasze spojrzenia się spotkały... Uśmiechnął się delikatnie, pomachał mi i przesłał całusa. Na mojej twarzy pojawił się czerwony rumieniec - w końcu nowo poznany chłopak podobał mi się... Odmachałam mu i zasłoniłam rolety. Już nie widziałam jego ślicznych, połyskująco ciemnych oczu, jego słodkiego uśmiechu.. Jednak Zayn był w mojej głowie i wiedziałam, że tak szybko z niej nie zniknie. Położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy. Zasnęłam..../cdn.

środa, 24 kwietnia 2013

Niall #1 (cz.3)

   T: Nie wiem, co powiedzieć. Zaszokowało mnie twoje wyznanie.
   Z: Po prostu się zgódź. Bardzo mi na tobie zależy. Wiem, że ci się podobam. Widać to w twoich oczach.
Odwróciłam wzrok. Patrzyłam na podłogę. Zbiegłam ze schodów i miałam złapać za klamkę , gdy mnie zatrzymał i przyciągnął do siebie. Złapał mnie za ręce i pocałował. Na początku nieśmiało a potem coraz bardziej namiętnie.Całując mnie wziął na ręce i nie przestając delikatnie położył na łóżko. Powoli ściągał moją bluzkę i chciał zająć się spodniami, ale przerwałam pocałunek i lekko odepchnęłam od siebie. 
   T: przepraszam, ale nie jestem gotowa. Nigdy tego nie robiłam i jestem jeszcze przecież z Niallem. Nie zerwałam z nim. Nie miałam okazji, a więc nie chcę go zdradzić, mimo to, jak mnie potraktował.
   Z: Ja bym cię nie skrzywdził. Przy mnie będziesz bezpieczna. 
   T: przepraszam. Muszę już iść. Dziękuję za twoją gościnność. Paa. Do zobaczenia. 
Od razu poszłam do mojego i blondyna domu. 
   N: Gdzie ty kurwa byłaś tyle czasu? Martwiłem się o ciebie.
   T: Co się stało, że o mnie pomyślałeś? Wyprowadzam się. Muszę to wszystko przemyśleć,. Nie szukaj mnie. Tak będzie lepiej.
   N: nigdzie nie idziesz. Zostajesz ze mną.
Zbliżył się do mnie, ale ja się cofnęłam.
   N: Kochanie...
   T: Nie dotykaj mnie. Zostaw mnie. Już podjęłam decyzję.
Poszłam szybko zabrać swoje rzeczy, które miałam u blondyna i wybiegłam z domu. Poszłam do wynajętej kawalerki, w której był tylko dmuchany materac. Rzuciłam walizkę  i upadłam na podłogę. Zaczęłam głośno płakać. Zasnęłam. Następnego ranka wstałam cała obolała, bo leżałam na niewygodnej podłodze. Oczy jeszcze mnie bolały od gorzkich łez. Wzięłam tabletkę popijając wodą. Przebrałam się i poszłam do pobliskiej kawiarenki. Zamówiłam latte i usiadłam przy ulubionym stoliku. Przypomniały mi się dawne czasy jak pierwszy raz przyjechałam do Londynu razem z przyjaciółmi. Brakowało mi ich teraz. Nagle zadzwonił telefon. Spojrzałam na ekran. Wyświetliło się "NIALL". Odebrałam z niechęcią. 
   T: Czego chcesz? Mówiłam ci przecież, żebyś mnie zostawił. 
   H: Przepraszam...
Przerwałam mu.
   T: Och. Wybacz. Myślałam, że dzwonił Niall z przeprosinami i chce do mnie wrócić.
   H: To teraz mało ważne. Musisz szybko przybiec na most. Niall chce się zabić. Powiedział, że jeśli nie przyjdziesz za pół godziny skoczy.
   T: Już biegnę. 
Rozłączyłam się. Po chciwi przypomniało mi się, że nie zapytałam, na który most. Chyba chodziło mu o ten, który jest obok Big Bena. Pobiegłam jak najszybciej mogłam. Widziałam w oddali blondyna i resztę zespołu. 
   T: Jestem już. Niall, NIE SKACZ!!!
Odwrócił się. Widziałam, jak jego łzy spływał po jego policzkach. 
   N: Tak będzie dla nas lepiej. Ty mnie nie chcesz, a ja... ja po prostu bez ciebie nie mogę żyć. Pewnie masz już kogoś.
   T: Ja mam tylko ciebie. ja po prostu chciałam to wszystko przemyśleć. To za szybko się dzieje. Kocham cię. Tylko ciebie.
Jak to usłyszał przeszedł na drugą stronę i zaczął biec w moją stronę. Przytulił mnie i zaczął kręcić się ze mną podnosząc mnie. Widziałam Łzy na policzkach Zayna. Odwrócił się i poszedł nie wiem gdzie. Martwiło mnie, że musiałam wybierać między najlepszymi przyjaciółmi, których kochałam.../cdn.